2015/10/22

Jo Nesbø - Krew na śniegu (tom 1)

Jo Nesbø - Krew na śniegu (tom 1)
Jo Nesbo.. Tak bardzo mnie zawiodłeś! Czytam o Tobie „klasa sama w sobie” i ciężko mi powiedzieć – może coś w tym jest, ale ja po przeczytaniu tej Twojej książki nie użyłabym takiego stwierdzenia. Może seria o komisarzu Hole jest lepsza.. Nie wiem, bo może po prostu lubię inny styl, bardziej rozbudowane powieści, może to dlatego, że po Twoje dzieło sięgnęłam zaraz po świetnej powieści Kinga.. Nie wiem! Ale nie urzekłeś mnie. Choć nie będę ukrywać, że zyskałeś w moich oczach za samą końcówkę, za zakończenie, które na swój sposób jest naprawdę zaskakujące i ciekawie nawiązuje to czegoś co przewijało się w tekście – że nasz główny bohater czasami tworzył swoją rzeczywistość, inaczej widział zdarzenia, które się naprawdę zdarzyły. Ale przechodząc do rzeczy..
Głównym bohaterem jest Olav, który zarabia na życie jako płatny zabójca. Testował się w wielu „dziedzinach” od bycia zwykłym bandziorem napadającym na banki kończąc na byciu alfonsem prostytutek. Tam się jednak nie sprawdził, odnalazł się w zabijaniu ludzi na zlecenie. Z tego żyje, i właściwie tak żyje. Nie jest wykształconym człowiekiem, choć mógłby nim być, gdyby tylko nie porzucił szkołę. Ma potencjał, lubi czytać ale na tym się kończy. Nie jest to iście perfekcyjny główny bohater, który zachwyca czytelnika swoją elokwencją, błyskotliwością. Jest.. zwykły, wręcz przeciętny. Mnie dodatkowo nawet nie urzekł swoim wyglądem, choć na całe szczęście mogłam wyobrażać go sobie całkiem inaczej, bo opis wizualny Olav’a pojawia się pod sam koniec.
Jest dobry w tym co robi – w likwidowaniu ludzi. Akcja rozkręca się już pod koniec pierwszego rozdziału, gdy dostaje zlecenie na zabicie żony swojego szefa. Problem w tym, że gdy ją zobaczy to się w niej zakocha.. Jak skończy się ta historia? Musicie przekonać się sami. Mnie nie porwała, choć była właściwie idealna na nudne wykłady, bo miałam co poczytać, ale też sama fabuła nie wymagała ode mnie stu procentowego skupienia, bo i bez tego dało się wszystko co istotne wyłapać. Jak już wcześniej pisałam – duży plus za samo zakończenie, dość zaskakującego. Pokazujące, że .. Szukamy w swoim życiu ideałów, bo chcemy by ludzie nam zazdrościli. I zapominamy o tych, których mamy pod nosem.

Moja ocena na lubimyczytac.pl: 5/10

PS: pierwsza recenzja na blogu za mną! Enjoy!

Na wstępie..

Chciałam się serdecznie ze wszystkimi przywitać. Zdaje sobie sprawę, że tego posta, pewnie kilku kolejnych nikt nie przeczyta. Przez tydzień, miesiąc, rok? Może dłużej? Who knows? Ale może kiedyś ktoś wejdzie na tego bloga, zacznie go przeglądać i natchnie go by przeczytać pierwszą notkę? Więc witam Cię, Czytelniku.
To nie mój pierwszy blog z recenzjami. Miałam już ich kilka, ale zwykle miałam do tego wszystkiego słomiany zapał. Kilka notek, kilka komentarzy.. Potem długa przerwa, kasowanie bloga, za jakiś czas znowu zakładanie i tak w kółko. Z blogosferą miałam też do czynienia w innych przypadkach, ale o tym nie warto tutaj wspominać. 
W każdym razie, jestem znowu! I tym razem mam nadzieje zagoszczę tutaj na dłużej. Bo potrzebuje tego.. Takiego swoje kąta :). 

Buziaki! 
Jeśli już odwiedziłeś/aś mojego bloga, a na dodatek choć trochę Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i/lub obserwacji!
Dzięki i mam nadzieje, że jeszcze tu wrócisz! :)
Copyright © 2016 zaksiążkowany świat Raven , Blogger