2015/12/27

Jo Nesbø - Człowiek nietoperz (tom 1)

Potrzebowałam lektury, która zmieściłaby się w torebce i równocześnie nie stanowiła zbyt dużego obciążenia. Z braku innych możliwości pożyczyłam od koleżanki kolejną książkę Jo Nesbo, tym razem w roli głównej z kultowym  Harry'm Holy. Nie powiedziałabym, że była to najgorsza decyzja w moim życiu, nie powiedziałabym, że był to najgorszy wybór lektury po którą można sięgnąć w tramwaju czy pociągu. Zdecydowanie nie mogę też jednak powiedzieć, że był to najlepszy wybór jaki mogłam dokonać.
Do lektury "Człowiek nietoperz" podchodziłam trochę sceptyczne, bo wcześniejsza książka Jo Nesbo z jaką miałam do czynienia bardzo mnie rozczarowała. Dałam mu szansę, bo jak już wcześniej pisałam - nie miałam innego wyboru, ale także dlatego, że zewsząd krzyczały do mnie napisy "bestsellerowy cykl" i opinie znajomych "musisz to przeczytać!". No i czytałam. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że byłam mile zaskoczona. Właściwie trudno było mu uwierzyć, że zarówno "Człowiek nietoperz" i "Krew na śniegu" ma tego samego autora! Jak dla mnie odmienny styl, bardziej hm, "mądrze" napisane, książka wymaga większego skupiania. Ale (tak, kolejne ALE!), nie porównując tych dwóch książek.. Historia Harry'ego Hola mnie nie powaliła. Nie wciągnęła, nie porwała, doczytałam ją raczej w imię reguły "jak zacznę to skończę" niż dlatego, że nie mogłam się doczekać aż cała historia zostanie rozwikłana. Dodam jeszcze, że nie wiem dlaczego te dwie książki tak od siebie się różnią. Zwykle, gdy sięga się po kolejne dzieła tego samego autora dostrzega się podobny styl, podobny schemat działania i tym podobne. W przypadko Jo jest inaczej, ale wcale nie oznacza, że lepiej. Może autor chciał pokazać, że potrafi pisać w różnym stylu? Myślałam także, że być może to trochę wina tłumaczenia, ale jak już sprawdziłam - zarówno Krew na Śniegu jak i Człowiek nietoperz tłumaczyła ta sama osoba, Iwona Zimnicka.
Wracając jednak już do samej książki, której dotyczy recenzja.. Głównym bohaterem jest Harry Holy, norweski policjant, który wybiera się do Sydney w Australii, żeby pomóc rozwiązać zagadkę morderstwa Inger Holter. Kobieta z pochodzenia także Norweżka, dlatego w sprawę została zaangażowana policja z Oslo. Harry to ułożony mężczyzna, jego matka zmarła 6 lat temu, ojciec nie pochwala jego zawodu i najbardziej na świecie kocha swoją siostrę, która "lekkiego" Downa. Tak naprawdę nie ma życia osobistego, co jest związane z jego uzależnieniem od alkoholu. Stając się abstynentem zerwał niemal wszystkie swoje dotychczasowe znajomości. Przyjeżdżając do Sydney poznaje Andrew, który wprowadza go do śledztwa, zaznajamia go z miastem, opowiada o obyczajach. W pierwszy dzień pobytu poznaje także rudowłosą piękność, której urokom nie jest w stanie się oprzeć.. (nadal jednak nie pojmuję, co często zdarza się w książkach, że dojrzały facet, po dwóch dniach znajomości wyznaje komuś, że się zakochał! fu*k logic.).
Sama historia już od początku wydawała mi się mało interesująca. Oczywiście w tracie - bardziej w połowie i oczywiście pod koniec - pojawia się kilka zwrotów akcji, niespodziewanych dowodów i osób zaangażowanych w morderstwo. Pytanie na ile jest to zaskakujące i nie do przewidzenia.. Myślę, że dla osób, które są molami książkowymi, lubują się w kryminałach ta książka nie będzie wielkim odkryciem, zaskoczeniem. Nie twierdzę jednak, że nie warto sięgnąć, choć.. Tak, zdecydowanie można znaleźć lepszą lekturę na umilenie sobie czasu.
Czego mi zabrakło? Ciągłego napięcia (u mnie prawdziwe napięcie pojawiło się podczas czytania dwóch, trzech stron? A to zdecydowanie za mało jak na książkę, która ma ponad 300 stron) chęci zerknięcia na ostatnie stronice by dowiedzieć się jak zakończy się historia, jakiegoś poczucia.. tajemnicy, które przecież powinny towarzyszyć książce, która jest kryminałem. Należy się jednak solidny plus za zakończenie, te kilkanaście ostatnich stron, które też niejako zamazały to ogólne nienajlepsze wrażenie z niemal całej książki.

Moja ocena na lubimyczytać.pl: 6/10

PS: Podobno kolejne części z Harry'm są o wiele lepsze.. No cóż, może kiedyś dam się skusić i dam Jo Nesbo jeszcze jedną  szansę, w końcu do trzech razy sztuka, tak?
Jeśli już odwiedziłeś/aś mojego bloga, a na dodatek choć trochę Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i/lub obserwacji!
Dzięki i mam nadzieje, że jeszcze tu wrócisz! :)
Copyright © 2016 zaksiążkowany świat Raven , Blogger