2016/10/14

Charlotte Link - Nieproszony gość

"Po śmierci męża życie Rebecki Brandt straciło sens do tego stopnia, że postanawia się z nim rozstać. Niespodziewana wizyta starego przyjaciela w towarzystwie dwojga przypadkowo spotkanych autostopowiczów, Ingi i Mariusa, zmusza Rebeckę do odłożenia starannie zaplanowanego samobójstwa. Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię. Rebecca wypożycza im ukochaną łódź męża, by mogli swobodnie pożeglować po Morzu Śródziemnym. Podczas sielankowego rejsu dochodzi do tragedii- Marius wypada za burtę i nie udaje się odnaleźć jego ciała..." (lubimyczytac)

"Nieproszony gość" to druga książka pani Charlotte Link, z którą miałam niewątpliwą przyjemność się zapoznać. Wcześniejszy jej kryminał - "Wielbiciel" - całkiem nieźle przypadł mu do gustu. Sięgając po kolejną jej powieść, trochę obawiałam się powielonego schematu. Często zdarza się, że autorzy nie potrafią zaskoczyć czytelnika, gdy ten zapozna się już z jednym lub kilkoma jego dziełami. Zostałam jednak bardzo pozytywnie zaskoczona - obie książki są zbudowane w inny sposób. Choć nie! To mogłoby być małe kłamstwo z mojej strony.. Obie książki są skonstruowane w nieco podobny sposób, ale po pierwsze historie są zupełnie inne, po drugie "Nieproszony gość" to o wiele bardziej skomplikowany kryminał, z efektem zaskoczenia do niemal ostatniej strony.

Ale po kolei! Przede wszystkim chyba jednak wolałabym nie porównywać obu książek autorki, choć czytałam je jedna po drugiej i przez to przyrównywanie ich do siebie niemal samo ciśnie się na usta/palce. Czuje jednak, że to nie jest sposób na recenzję. A przynajmniej nie w tym wypadku, bo jak już wspominałam książki, choć nieco podobnego schematu są od siebie bardzo różne. Poza tym.. To tak naprawdę dopiero druga książka Link, z którą się zapoznałam, a więc nie chciałabym zachwalać jaka to ona jest oryginalna i za każdym razem potrafi zaskoczyć czytelnika. Taką opinię (bądź zupełnie odwrotną!) będę mogła wystawić dopiero, gdy zapoznam się z większością jej dzieł..
Do rzeczy. "Nieproszony gość" to dość zagmatwana historia. Przyznam szczerze, że nawet, gdy już zaczynałam podejrzewać o co chodzi w całej historii, kto jest mordercą, nie potrafiłam złożyć historii w całość. Ciągle brakowało mi faktów, bo Link starannie je dawkowała, z początku ukrywała, żeby właśnie pozostawić te niepewność, tajemnice, nie pozwolić czytelnikowi zbyt szybko poukładać wydarzeń w całość. Ponadto rozwiązanie całej zagadki, wcale nie jest takie banalne i oczywiste jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać... I za to ma autorka ode mnie ogromny plus. Bo ja strasznie uwielbiam kryminały, które potrafią zaskakiwać do samego końca i dają efekt wow.

Można oddychać, jeść, pić i czuć uderzenia własnego serca, a mimo to być martwym.

Skłamałbym mówiąc, że opowieść wciągnęła mnie od pierwszych stron. Właściwie z początku trochę się męczyłam: miałam wrażenie, że to będzie baaardzo nudna historia. Oczywiście prolog intryguje, ale gdy przeczytałam opis okładki miałam mieszane uczucia i przyznam, że gdyby nie moja przyjaciółka pewnie nigdy bym tej książki nie kupiła [jak się dowiedziałam podczas pisania recenzji na oryginalnej polskiej okładce opis jest znacznie bardziej intrygujący ;pp]. Rebecca, która odkłada samobójstwo, bo zjeżdża do niej małżeństwo? A potem kłótnia małżeńska i jedno wypada za burtę i znika? Co w tym ciekawego? To ma być kryminał? I zaczynając czytać poznajemy jeszcze jakąś Karen i Clare, zupełnie niezwiązane z wątkiem przewodnim. Fakt - można się domyślić, że w którymś momencie wszystkie trzy historie jakoś się ze sobą połączą, ale.. Tak szczerze czułam z początku niechęć. Bo nie tylko obawiałam się, że ta historia będzie nudna, ale też bardzo naciągana i bezsensowna. Jakże się pomyliłam! I na szczęście ostatecznie dość szybko dałam wciągnąć lekturze.

Co zabawne, po przeczytaniu książki bardziej niż sama jej fabuła w głowie siedziało mi w jak dziwny sposób Charlotte kreuje kobiece postaci. Zarówno w "Nieproszonym gościu", jak i "Wielbicielu" i w innych jej dziełach [co wiem od koleżanki] zawsze pojawia się kobieta w nieszczęśliwym związku. Ba! W jednej lekturze czasami zdarzają się nawet dwa takie małżeństwa. Kobieta jest tłamszona, poniżana przez męża i nijak nie potrafi mu się w przeciwstawić, bo na każde jego ostrzejsze słowo reaguje płaczem. Czy naprawdę Link postrzega kobiety [sama będąc jedną z nich!] jako takie słabe istoty? Owszem, każdy jest inny, ale kreowanie takich bohaterek w każdej ze swoich powieści to trochę dziwne, prawda? Czy autorka naprawdę nie wierzy w szczęśliwe małżeństwa? Czy to wszystko to tylko wynik jej wyobraźni i tylko zwykła fikcja literacka, czy może wynik jej własnych doświadczeń?

Świat jest do zniesienia jedynie wówczas, jeśli się wierzy w czyniącą zadość sprawiedliwość.


Podsumowując: "Nieproszony gość" to naprawdę całkiem fajny kryminał. Mimo iż z początku wydaje się, że to będzie dość nudna, bezsensowna historia, dość szybko można przekonać się, że wcale tak nie jest. Samemu stylowi autorki też nie mogę mieć wiele do zarzucenia. Osobiście tylko żałuje, że książkę mam w okładce z serii kryminalnej z Empiku niż oryginalną polską, która znacznie bardziej mi się podoba, ale obie oddają klimat książki.
I choć mogę "Nieproszonego gościa" polecić z czystym sumieniem, to jednak w swoim życiu przeczytałam lepsze kryminały/thrillery, ale myślę, że dzieła Charlotte Link są warte uwagi i na pewno jeszcze sięgnę po jej prace.


Jeśli już odwiedziłeś/aś mojego bloga, a na dodatek choć trochę Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i/lub obserwacji!
Dzięki i mam nadzieje, że jeszcze tu wrócisz! :)
Copyright © 2016 zaksiążkowany świat Raven , Blogger