2016/11/18

Niezgodna [książka vs. film #2]

Opis książki:
"Jeden wybór może cię zmienić...
Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony.Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest niezgodny – i musi być wyeliminowany...
Szesnastoletnia Beatrice dokonuje wyboru, który zaskoczy wszystkich, nawet ją samą. Porzuca Altruizm i swoją rodzinę, by jako Tris stać się twardą, niebezpieczną Nieustraszoną. Będzie musiała przejść brutalne szkolenie, zmierzyć się ze swoimi najgłębszymi lękami, nauczyć się ufać innym nowicjuszom i przekonać się, czy w nowym życiu, jakie wybrała, jest miejsce na miłość.Tymczasem wybucha krwawa walka między frakcjami. A Tris ma tajemnicę, której musi strzec przed wszystkimi, bo wie, że jej odkrycie oznacza dla niej śmierć."(lubimyczytac)

Opis filmu:
"Przyszłość, w której społeczność składa się z pięciu frakcji na podstawie cech charakteru. Nastoletnia Tris zostaje przydzielona do kilku partii i uznana za zagrożenie." (filmweb)
Czas trwania: 2 godz. 23 min. 

Przyszedł czas na kolejny post z serii: książka vs. film. Nie tak dawno na moim blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu bardzo znanej serii - Niezgodna (klik!). Nie mogło więc zabraknąć mojej opinii na temat filmu. Moje zdanie w kwestii książki już znacie, ale jeśli ktoś nie czytał recenzji czy jej nie pamięta to odsyłam do postu! Jednak w skrócie mówiąc: książka nie przypadła mi do gustu. Sam pomysł na historię był fajny, z jej wykonaniem już gorzej. Poza tym za bardzo przypominało mi to Igrzyska Śmierci. Ale takie zdanie mam tylko na temat książki, bo choć film oczywiście również przypominał IŚ, to.. bardzo mi się podobał. 

Zacznę od tego, że film obejrzałam pierwszy - prawie dwa lata temu, przypadkiem, nawet nie wiedziałam, że powstał on na podstawie książki. Sięgając po te pozycję, tytuł dobrze znałam, ale z filmu, jak to zwykle bywa po latach, pamiętałam ogólniki. Choćby kompletnie z głowy wyleciała mi końcówka filmu (nawiasem mówiąc Zbuntowaną również widziałam, a w pamięć zapadł mi tylko sam początek ekranizacji). Dlatego myślę, że akurat ekranizacja książki nie miała do końcu wpływu na moją opinię, zwłaszcza, że tak czy siak była ona bardzo dobra. Po skończeniu lektury obejrzałam ponownie film i wywołał we mnie równe pozytywne emocje co za pierwszym razem. 

W rolach głównych możemy oglądać Shailene Woodley wcielającą się w rolę Tris oraz Theo Jamesa grającego Cztery. Oprócz nich w filmie zagrali Milles Teller, Kate Winselt czy Ashley Judd. Zakładam, że są to nazwiska i twarze dla jednych mniej lub bardziej znane. Skupiając się jednak na głównych odtwórcach ról muszę szczerze przyznać, że film Niezgodna to był pierwszy z filmów, w których mogłam oglądać tych aktorów. Oczywiście twarze były mi znane, ale tak się wyskładało, że nic z ich filmografii wcześniej nie widziałam.. i później też nie (czy to zbrodnia, że choćby nie widziałam Gwiazd naszych wina z Woodley w roli głównej?!).
Shailene jako Tris przypadła mi do gustu. Uważam, że bardzo dobrze poradziła sobie z odtworzeniem tej postaci, chociaż po przeczytaniu książki mogłabym się czepiać, że trochę nie pasowała do opisu, przynajmniej po części, chociaż widziałam już ekranizację, gdzie aktorki zupełnie mijały się moją wizją, a tutaj wcale nie było najgorzej. Mam zresztą wrażenie, że Woodley to całkiem dobra aktorka (ale też specyficzna) czego nie mogę wiedzieć o Theo.. Bo mam wrażenie, że w Niezgodnej pokazał wszystkie swoje zdolności aktorskie.. Cóż, pewnie przekonam się, gdy obejrzę jeszcze jakiś inny film z nim.. Póki co, mogę powiedzieć, że  akurat on nie skradł szczególnie mojego serca. Był dla mnie trochę nijaki.. Z drugiej strony myślę, że patrzę na niego trochę krzywym okiem, bo on zwyczajnie mi się nie podoba z wyglądu! Och, no która z nas nie lubi oglądać przystojniaków na ekranach?! Albo mężczyzn, którzy niegrzeszą urodą ale mają w sobie niezwykłą charyzmę? To coś. Zwłaszcza, że tego typu filmy/książki zawsze kreują jakiś boskich bohaterów. Cóż, nie tym razem (przynajmniej w moim bardzo subiektywnym odczuciu). Ani w filmie, ani w książce Cztery mnie nie urzekł. 

Mimo zarzutów do Theo, do reszty nie mam większych uwag (ba! uważam, że Kate czy Teller świetnie się spisali). Cała historia moim zdaniem przedstawiona świetnie i miałam taką opinie przed przeczytaniem książki i mam też taką po jej przeczytaniu i ponownym obejrzeniu filmu. 
To starcie zdecydowanie wygrywa (o dziwo!) film!

PS: w zdjęciu wkradła mi się literówka, aj noł! ale nie miałam siły tego poprawiać :C
Jeśli już odwiedziłeś/aś mojego bloga, a na dodatek choć trochę Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i/lub obserwacji!
Dzięki i mam nadzieje, że jeszcze tu wrócisz! :)
Copyright © 2016 zaksiążkowany świat Raven , Blogger